Maliny to ulubiony przysmak moich dzieci. Uwielbiają wszystko, co zawiera te owoce. Szczególnie doceniają je w okresie jesienno-zimowym, kiedy mogą zajadać przetwory na ich bazie. Co sezon robię kilka różnych specjałów, ale nie tylko z powodu walorów smakowych. Maliny w odpowiedniej wersji to skuteczny, naturalny środek na różne dolegliwości towarzyszące przeziębieniu. Nie da się od niego uciec, ale jeśli już dopadnie moje pociechy, wolę przeprowadzić im kurację domowymi sposobami. Nasza spiżarnia jest więc pełna m.in. dżemów, soków i galaretek, pełnych dobroczynnej witaminy C. Oto moje sprawdzone receptury, którymi chętnie się podzielę.

Maliny w cukrze

Ten klasyczny przepis przekazywany jest u mnie w domu z pokolenia na pokolenie. Tak przygotowywały maliny moja mama i babcia. Receptura sprawdza się jako środek napotny, dzięki czemu obniża gorączkę. Maliny w takiej postaci podaję samodzielnie, lekko podgrzane lub jako dodatek do gorącej czarnej lub owocowej herbaty. Ich przygotowanie jest bardzo proste. Przebieram owoce, żeby wyeliminować te, które się psują. Nie mogą mieć na sobie ani śladu pleśni. Następnie umieszczam je w niedużych słoikach mniej więcej do 3/4 ich wysokości. Na wierzch każdej porcji wsypuję 4-6 łyżeczek cukru (w zależności od kwasowości malin) i 1 łyżeczkę cukru waniliowego. Zakręcam słoiki, odstawiam na godzinę. Po tym czasie pasteryzuję je przez 15-20 minut. Studzę i odstawiam do spiżarki.

Rozgrzewający sok do herbaty

Jesienna słota niestraszna jest moim bliskim, gdy po powrocie do domu czeka na nich herbata z sokiem z malin. Taki napój działa profilaktycznie, bo zwiększa odporność. Aby przygotować kilka buteleczek, potrzeba minimum 2-3 kg owoców. Umieszczam je w sokowniku i zasypuję cukrem. Gdy maliny puszczą sok, zagotowuję go i jeszcze dosładzam. Gorący przelewam do wyparzonych butelek. Zakręcam je i pasteryzuję przez 10-15 minut. Nigdy nie wyrzucam pozostałości, czyli malinowej miazgi. Przerzucam ją do garnka i chwytam za blender, żeby ją rozdrobnić. Zagotowuję z dodatkiem cukru i cukru żelującego. Przekładam do słoików. W ten sposób za jednym zamachem mam jeszcze kilka porcji pysznego dżemu.

Mrożonki

Co roku mrożę również kilka plastikowych pojemników z malinami. Kiedyś robiłam to w woreczkach, ale owoce po rozmrożeniu szybko stawały się nieestetyczną papką, a tak zachowują kształt. W takiej postaci przydają się zimą do przyrządzania koktajli lub jako składnik ciast. Ponadto mrożenie oszczędza najwięcej substancji odżywczych i cennych witamin. Do uprawy malin zachęcam wszystkich. Wystarczy choćby kilka sztuk, by cieszyć się zdrowymi, owocami z własnego ogrodu.

Lody malinowe własnej roboty

  • 6 żółtek jaj
  • 650 g świeżych malin
  • 140 g cukru
  • 400 ml mleka
  • 500 ml śmietanki 30%
  • cukier wanilinowy
  • listki mięty do dekoracji

Żółtka ubijamy z cukrami, dolewamy do nich mleko, schładzamy. Miksujemy maliny. Śmietankę ubijamy na sztywno. Wszystko łączymy i mrozimy 3 godziny, wyjmując co godzinę i miksując składniki.

Rozgrzewająca nalewka z malin

  •  1 kg malin
  • 200 g cukru
  • 1/2 l wody
  • 1 litr spirytusu 95%

Maliny obieramy z szypułek, zasypujemy cukrem w słoju na dobę. Następnie zalewamy je roztworem alkoholu i odstawiamy w ciemne miejsce na 6-8 tygodni. Po tym czasie odcedzamy nalewkę i przelewamy do sklarowania na 2 tygodnie.

Dżem malinowy doskonały na przeziębienie

  • 1 kg malin
  • 1 kg cukru żelującego
  • sok z 1/2 cytryny

Maliny obieramy, przekładamy do garnka i zasypujemy cukrem żelującym. Gotujemy, mieszając, aż dżem zgęstnieje. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny. Jeszcze gorący dżem przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy, odstawiamy do ostygnięcia.

Artykuł pochodzi z najnowszego wydania "ZDROWIE z natury"